Who Made Who – wywiad dla Electroclash.pl

Miesiąc pozostał do jubileuszowego Free Form Festu, a my dzięki uprzejmości organizatorów oraz samego zespołu przedstawiamy Wam jako mały (duży?) teaser koneserowych wydarzeń wywiad z Tomasem Barfodem, perkusistą WhoMadeWho.
Janek (electroclash.pl): Na wstępie nurtujące nas pytanie – w sieci krążą dwa sposoby zapisywania Waszej nazwy – razem i osobno. Jaką pisownię sami stosujecie?
Tomas Barfod (WhoMadeWho): Tak naprawdę sami tego nie wiemy. To się zmienia, jak na przykład, kiedy nasza wytwórnia dodała nas do i-tunes, dodali wtedy naszą nazwę jako osobne słowa, ale my sami pisaliśmy nazwę razem.
- Myślicie, że The Plot udało się przełamać mit/przekleństwo drugiej płyty? Sporo artystów obawia się dwójki w związku z oczekiwaniami, jakie w stosunku do nich mają rzesze nowych fanów.
Wydaje mi się, że kiedy wyjeżdżamy, w trasę, poza Danię, a także w Danii, widzimy jak wiele osób przychodzi na nasze koncerty i czujemy, że stajemy się popularni także poza sceną klubową. Pierwszy album był typowo klubowy, undergroundowy. Teraz dużo ludzi przychodzi na nasze koncerty.
- Skąd u Was taki miszmasz brzmień? Z jednej strony energia disco, a z drugiej harmonie jak z Queens Of The Stone Age.
To prawda. Jesteśmy trójką różnych ludzi. Ogólnie jestem po prostu miłośnikiem muzyki, ale jestem też naprawdę zaangażowany w scenę klubową i produkuję muzykę klubową od wielu lat, więc to trochę moja zasługa, nowe techniki producenckie i nowe brzmienia. Ale z drugiej strony, mamy też dwóch innych gości, którzy są naprawdę wykształconymi muzykami, którzy grali każdy rodzaj muzyki od Avantgarde po Rocka. Więc w sumie, nasz zespół to mieszanka różnych inspiracji i umiejętności, które połączone dają, mam nadzieję, to co najlepsze ze sceny klubowej i to co najlepsze z muzyki pop i rock.
- Słuchając Waszej wersji Satisfaction mamy wrażenie, że nagranie tego kawałka było impulsem – ktoś zaczął grać motyw przewodni, potem dołączyła reszta. Jak wyglądał prawdziwy proces twórczy?
W zasadzie to był mój pomysł. Jestem djem i za każdym razem szukam nowych fajnych wersji utworów, których nie gra nikt inny, więc zrobiliśmy to po prostu dla zabawy. Przygotowaliśmy Satisfaction, a także Flat Beat Mr. Oizo, oba dla zabawy. Wysłaliśmy je do kilku wytwórni, żeby mogli je puszczać, sami też zagraliśmy je kilku znajomym. Nagle wszyscy zaczęli je grać, łącznie ze znanymi didżejami. Więc musieliśmy zrobić kolejny krok i wydaliśmy je, choć na początku wcale tego nie planowaliśmy. Można byłoby powiedzieć, że taki nasz pierwszy hit.
- Macie jakiś nowy cover na oku? Może tym razem Dj Tiesto?
Mamy coś w planach. Nagraliśmy już nawet nowy kawałek, ale na razie to tajemnica.
- Ostatnio w Danii ruszyła maszyna eksportowa brzmień nowej elektroniki – niech wymienię chociażby Fagget Fairys czy The Wong Boys. To odzwierciedlenie gustu większości Duńczyków czy przypadek?
Powiedziałbym, że jedno i drugie. Wspomniałeś Fagget Fairys i Wong Boys, nie zapominajmy też o Trentemøllerze no i o nas. Wszyscy ci artyści grani są przez ogólnokrajowe rozgłośnie radiowe. Ich muzyka jest też obecna w klubach. Można powiedzieć, że zespoły które wspomniałeś są dosyć popularne.
- Jak prowadzona jest wytwórnia Gomma? Panuje w niej rodzinne wsparcie jak w przypadku Ed Banger Records czy Kitsune? A może szykujecie jakieś nowe muzyczne kolaboracje wewnątrz wytwórni?
Siedziba naszej wytwórni mieści się w Monachium i na początku to byli tylko przyjaciele, znajomi i znajomi znajomych. Teraz jest w tym trochę więcej interesów niż wcześniej, ale nadal to jest business z przyjaciółmi. Ale na początku to była tylko przyjaźń i nie zaprzątaliśmy sobie głowy sprawami takimi jak umowy, a najważniejsze było, żeby rozpowszechniać muzykę. Teraz, jako że tak dużo się dzieje (wokół nas), musimy się bardziej skupić na zawodowym podejściu do różnych spraw.
- Skąd u Was uwielbienie do przebieranek?
hmmmm… W zasadzie generalnie to był zbieg okoliczności, przypadek. Dostaliśmy kostiumy od kilku tancerzy z MTV. Graliśmy na imprezie dla MTV w Londynie i człowiek z MTV zasugerował, że powinniśmy je założyć. Zrobiliśmy to dla zabawy i udała się naprawdę fajna impreza. Więc cały pomysł z przebieraniem się to był po prostu zbieg okoliczności. No i zostało to czymś co robimy zawsze. To taki dodatek.
- Jak wygląda soundtrack do Waszej idealnej imprezy? Oczywiście pomijamy Wasze kompozycje ;)
Różne piosenki… może Luciano & Quenum – Orange Mistake i Crystal Waters – Gipsy Woman, powinni tam być też Rolling Stones „Sympathy For the Devil” i utwór The Rapture – Sister Saviour. Jest jeszcze kilka utworów, które umieściłbym na tej liście, ale niestety nie mam pamięci do nazw i tytułów.
- Mieliście już okazję zagrać w Polsce. Co szykujecie tym razem na Free Form Festival?
Szczerze mówiąc przygotowujemy nasz typowy bardzo atrakcyjny koncertowy występ. Może zagramy jedną nową piosenkę. Jeśli chodzi o kostiumy to musi to być coś co zaskoczy ludzi.
- Jakie macie plany po zakończeniu trasy? Czy może z założenia Wasza trasa nigdy się nie skończy? ;)
Przestaliśmy już tak ostro koncertować. Mamy teraz mniejszą trasę obejmującą Niemcy i Danię. Ale jeśli chodzi o trasy promocyjne, wiadomo że kiedy wydaje się album trzeba go mocno wypromować. Nie robiliśmy tego w ostatnim czasie i nie planujemy też nic podobnego na najbliższą przyszłość. Będziemy grali pojedyncze koncerty, które będą opłacalne finansowo, albo też będziemy grali dla przyjaciół.
___________________________________________________________
wywiad przeprowadził Janek na podstawie pytań Viry :) serdeczne dzięki!











[...] (dla przypomnienia, kilka tygodni przed festiwalem udało nam się przeprowadzić z chłopakami wywiad – pierwszy wywiad z Who Made Who w polskim Internecie :) [...]