M.I.A wraca i szokuje

Coś nam ostatnio obrodziło w artykuły o świeżo upieczonych mamuśkach. Znana wszystkim ze swojego połączenia electro i muzyki rdzennych mieszkańców Sri-Lanki M.I.A (Maya Arulpragasam) po przerwie związanej z ciążą i narodzinami pierworodnego najwyraźniej mocno wzięła się do roboty. Efekt możemy podziwiać od kilkunastu godzin na oficjalnej stronie artystki.

Powodujący wytrzeszcz ocząt wideoklip do premierowej piosenki o tytule Born Free został nakręcony przez Romaina Gavras -  tego samego pana, który podarował światu obrazki do niepokojącego „Stress” Justice oraz „I Believe” Simian Mobile Disco. I to właściwie samo w sobie wystarczy by go zareklamować. Sam utwór to nietypowy dla M.I.A miks brutalnej perkusji i przesterowanych syntezatorów, przypominający raczej dokonania Atari Teenage Riot. Co ciekawe, w kawałku można usłyszeć sample z nagranego przez post-punkową grupę Suicide utworu Ghost Rider, który został wydany w 1977 roku. Trwający ponad 9 minut krótki film towarzyszący mu wrzuca nas z galopu w sam środek pełnego przemocy wydarzenia, pokazując nienawiść wobec mniejszości społecznych i bezpardonowe deptanie podstawowych praw obywatelskich. Agresorami są noszący amerykańską flagę na kamizelkach żołnierze, ale żeby było jeszcze pikantniej, nasza ulubiona buntowniczka i reżyser postanowili wybrać na ofiary represji… rudowłosych.

Ten operujący absurdem komentarz polityczny został natychmiast po umieszczeniu usunięty z amerykańskiego YouTube (pewnie z powodu sportretowanej w nim nagości, graficznej przemocy, użycia narkotyków i niecenzuralnego języka), co, jak łatwo było przewidzieć, tylko przysporzyło mu popularności. Ostrzegamy więc – jeżeli masz słaby żołądek, nie oglądaj go do końca. Reszcie życzymy niezapomnianych wrażeń i czekamy na nowy album, który w USA ma ukazać się 29 czerwca.

Related Posts with Thumbnails

Zostaw komentarz