Pink Bazooka

Pink Bazooka – sama już ich nazwa budzi sprzeczne uczucia, tak zwane łot da faki. Ale ci, którzy mieli styczność z ich muzyką wiedzą już jak trafne jest to zestawienie. Mało kto w przeciągu tak krótkiego czasu potrafi podczas koncertu gruchnąć w publikę pociskiem czystej energii, po czym zaraz potem doprawić ją różową balonówą pompowaną z glośników.

Ona – piękna Lady Pinky, na co dzień dżezująca wokalistka Ulicy Krokodyli. Uwaga panowie- gdy śpiewa Pinky, poziom erotycznego napięcia znacznie idzie w górę. On – bestia z genialnym wyczuciem muzycznym. Mózg całego przedsięwzięcia, Bazooka Boy znany szerzej jako SZUm, rezydent (hoho) warszawskiego Saturatora. Trudno powiedzieć co jest jego side projectem – PB czy Bauagan Mistrzów, ponieważ we wszystko angażuje się przynajmniej w tym samym stopniu co ojciec Tadeusz w mnożenie srebrników.
I ta trzecia – zawsze obecna jak nie ciałem to duchem mad-k tego ostatniego. Gdyby nie fakt zaangażowania uczuciowego, zostałaby menedżerem zespołu.

Muzycznie są jak kalejdoskop – zależy jak mocno i w którą stronę nimi potrząśniesz. W lewo electroclash, w prawo wciągające hipnotyczne kompozycje, a wszystko to scalone pośrodku głębokim głosem Pinky i wtórującym jej w chórkach opętańczym Bazooka Boyem.

Ich kompozycje można było do tej pory usłyszeć w labelu 49manekinów oraz na kilku składankach zrealizowanych we współpracy z electroclash.pl (Pink Kong) i Saturatorem.
Fani niech zaciskają piąstki, ponieważ jaskółki i inne ptactwo ćwierka, że materiał na debiut jest już w mocno zaawansowanym stadium.

Net:
myspace.com/pinkbazooka

Related Posts with Thumbnails

Zostaw komentarz