Peaches

Trudno o kogoś bardziej kontrowersyjnego na scenie electroclashu niż nasza bohaterka. To połączenie Iggy’ego Popa z Elfriede Jelinek jest na pewno bardziej znane aniżeli sama nazwa gatunku.
Merrill Nisker urodziła się w Toronto w roku 1969. Chodziła do szkoły żydowskiej, w której część zajęć odbywała się po hebrajsku, za co często obrywała od rówieśników. Od wczesnych lat
dziewięćdziesiątych udzielała się w zespole Mermaid Cafe, a utrzymywała się jako nauczycielka muzyki. W 1995 roku pod własnym imieniem i nazwiskiem wydała Fancypants Hoodlum, album, który w jakimś sensie zapowiadał jej późniejszy wizerunek jako Peaches. Choć otwierający utwór brzmi jak echa twórczości Lydii Lunch, całość to typowe dla lat dziewięćdziesiątych punkowe granie, w którym Nisker buntowniczo wykrzykuje, że chce być gwiazdą rocka. Ciekawe są jej interpretacje takich hiciorów jak nowofalowego High School Comfidential czy hymnu disco Kung-Fu Fighting.
Kolejnym ruchem Nisker na drodze do stania się gwiazdą rocka było założenie rockowego projektu The Shit wspólnie z Gonzalesem, Mockym i Stickym. Po raz pierwszy zaczęła używać swojego lubieżnego pseudonimu Peaches, co generalnie bardzo pasowało do twórczości zespołu, który nie stronił w swoich tekstach od szokowania seksualnością. Kanada jednak się jej znudziła i dołączyła do Gonzalesa w Berlinie, gdzie została odkryta przez wytwórnię Kitty-Yo, która wydała w roku 2000 właściwy debiutancki album Peaches The Teaches of Peaches. Wyglądąło na to, że postanowiła rzucić swoją nudną pracę na rzecz wcielania w życie
swoich zwyrodniałych marzeń.
The Teaches of Peaches jest albumem, który pioniersko zreaktywował ideę transgresji, tak popularnej dla sceny punkowej NYC w latach osiemdziesiątych. Jeszcze przed wojażami do Berlina wyszła epka Lovertits, a także kilka obskurnych teledysków, które w zasadzie, jeśli mamy nie
opisywać ich dosłownie, stanowiły żonglowanie społecznymi normami dotyczącymi płci i seksualności. Klip do Lovertits pokazuje dwie dziewczyny które jeżdzą na…i liżą rowery. Teledysk do Diddle my Skittle pokazuje Peaches która ma na sobie różowe obcisłe getry. Tak obcisłe, że bardzo wyraźnie widać, że nie ma nic pod nimi. Piosenkarka hasa po mieście onanizując się metalowymi kulkami. Teledyski te puszczane były na Vivie Zwei, która w dużym stopniu rozpopularyzowała twórczość Peaches jako element berlińskiej sceny niezależnej. Na jednym z klipów Nisker upija się wódką z koleżanką do nieprzytomności, naprzemiennie całując i okładając się pięściami, a na koniec sikając przez ubranie i pozwalając swojej dziewczynie zwymiotować. Jeśli chodzi o teksty piosenek na debiutanckiej płycie to one również nie pozostawiają niedomówień. Wystarczy posłuchać chwilę utworów takich jak Fuck the pain away, AAXXX, czy Suck and let go. Obok tekstów afirmujących ostry seks, mamy bluzganie na patriarchat („…the fucking cock show…”).
W warstwie muzycznej natomiast album epatuje minimalizmem zarówno jeśli chodzi o kawałki typowo punkowe (Rock Show), czy te w klimatach prymitywnego electro („Suck and let go” brzmiący tak jakbyśmy słuchali aparatury szpitalnej).
Utworem, który zrobił większą karierę w europejskich klubach był wydany singiel Set it off. Co prawda klip do tego kawałka wydaje się mniej obskurny ale Peaches nadal szokuje – na tle ludzi obściskujących się w kiblu zarasta cała włosami, a na koniec widzimy ją z owłosionymi nogami i wielką brodą.
Artystka nie próżnowała także jeśli chodzi o kolaboracje. Wydała z Gonzalesem singiel Red Leather, udzielała się w utworze Louie Austena Grab my Shaft, wystąpiła gościnnie na kawałku Chicks on Speed We don’t play guitars, nagrała też covery utworów takich jak Keine Melodien Jeans Team czy Sex popularnej w latach osiemdziesiątych grupy Berlin. Warto tu wspomnieć, iż Peaches sama produkuje swoje kawałki, sama gra na instrumentach i podkłada beaty.
Złą sławę artystki wspierały także jej koncerty, podczas których nie stroniła od np. namawiania ludzi z publiczności do masturbacji. Nic więc dziwnego, że na kolejną płytę spora część świata muzycznego czekała z niecierpliwością.
Fatherfucker wyszedł w roku 2003 i od razu zwrócił uwagę już chociażby samą okładką, na której Nisker ma wielką brodę. Drugi album Peaches jest muzycznie jeszcze bardziej skrajny niż jej debiut, za co zresztą często był krytykowany. Niektórym recenzentom nie podobały się jeszcze bardziej wywrotowe niż na pierwszej płycie teksty. Co można bowiem pomyśleć kiedy kobieta z brodą woła do facetów na koncertach Shake your Dix, a w tle pojawiają się wizualizacje, na których tańczą dziewczyny z przyklejonymi sztucznymi penisami.
Singlem promującym album był utwór Kick it, na którym wystąpił gościnnie sam Iggy Pop (za co zresztą Peaches zrewanżowała się udziałem w jednym z kawałków na jego krążku). Teledysk do singla wzorowany był na campowych filmach o zombie z lat 70. Artystka znowu ma za nic społecznie uwarunkowane role płciowe i seksualne. W utworze I U She daje do zrozumienia że ma gdzieś jakiej płci będzie osoba, z którą wyląduje w łóżku, czy też ile ich będzie. Tytuł Back it up boys natomiast mówi sam za siebie. Udzielając wywiadu, na pytanie czy jest feministką, Peaches zdystansowała się z kolei od jakiejkolwiek ideologii twierdząc, iż nie mają sensu podziały ludzi na kategorie według płci, ponieważ w każdym z nas jest tak wiele męskości i kobiecości. Zaczęła być coraz bardziej zauważana przez mainstream: supportowała Marylin Mansona, nagrała utwór z Pink (!?), czy wreszcie stała się idolką artystów różnego formatu od Björk aż po Britney Spears.
Po przeprowadzce do Los Angeles wydany został trzeci album artystki Impeach my Bush. Na płycie Peaches postanowiła się odnieść także do hip-hopu, a szczególnie do panujących w tym gatunku konwencji w kontekście płci i seksu. Słychać to np. na „Slippery Dick”, „Two Guys”, „Tent in your Pants” czy Stick it to the Pimp”. To ona gra tu rolę macho, sama wybierając sobie obiekt seksualny. Wielu raperom z USA pewnie uszy by ścierpły gdyby posłuchali tych tekstów. Utworami promującymi „Impeach…” były electropopowe Downtown (świetny remix Simian Mobile Disco) czy rockowe Boys wanna be her, w którego teledysku widzimy żeńską inkarnację gwiazdy glam rocka.
W 2009 nagrała płytę I Feel Cream w zupełnie innym klimacie. Po raz pierwszy postanowiła poeksperymentować z brzmieniem i zaprosiła do studia Digitalism, Soulwax, Simian Mobile Disco, Drums of Death i Shapemod. Dlatego też więcej słychać na tym albumie electro czy electropopu niż tradycyjnego electroclashu. Szczególnie zaskakujące są utwory „Lose” czy „I feel Cream”, w których Peaches odeszła od melorecytacji albo od punkowego darcia mordy na rzecz śpiewania wysokimi tonami. Artystka nakręciła bardzo dużą ilość teledysków do tej płyty, w których przeważnie widzimy balonowo- futurystyczną przesadę („More”, I feel Cream”, „Take you on”) czy oczywiste odniesienia do campu („Talk to me”, „Billionaire”).
Peaches była i jest wzorcem dla całej rzeszy artystów wykonujących muzykę okrzykniętą przez media electroclashem. Wystarczy spojrzeć na twórczość takich artystów jak Noblesse Oblige, Dirty Sanchez, Petra Flurr, Adriano Canzian, Dirty Princess czy Avenue D. Pomyśleć, że ma już 41 lat.
Dyskografia:
2000 The Teaches of Peaches
2003 Fatherfucker
2006 Impeach my Bush
2009 I feel Cream
Net:
peachesrocks.com











Hehe, porównanie do Jelinek i jestem kupiony. Po takiej biografii kazdy bedzie mial rispekt do Piczki : )