2009-06-05/06 Kraków – Selector Festival – Błonia – Videorelacja!

Vira: Jeżeli ktoś się przez chwilę zastanawiał, czy dla Selectora znajdzie się miejsce na imprezowej mapie Polski, odpowiadamy zdecydowanie i z przytupem – spokojna Twoja rozczochrana!

Najmłodsze dziecko Alter Artu nie zostało potraktowane przez nich po macoszemu. Chociaż Agencja mogła się skupić na tym, co im najlepiej wychodzi (patrz pierwsze miejsca Heinekena w prestiżowych zestawieniach festiwali letnich), organizatorzy dołożyli sobie na klatę kolejne kilogramy – festiwal z założenia stricte elektroniczny (dlaczego z założenia – o tym później). I całkiem nieźle sobie z tym ciężarem poradzili.

Wielki namiot ustawiony na krakowskich Błoniach okazał się zbawienny w tak nie-pięknych okolicznościach przyrody i tego… i niepowtarzalnej – gdy drugiego dnia lunął deszcz, uczestnicy festu nie musieli bawić się w woodstockowe dzieci-kwiaty. Impreza trwała jak gdyby nigdy nic, a o deszczu przypominaliśmy sobie dopiero przy okazji większego parcia na pęcherz.

Organizacyjnie – więcej plusów, mniej minusów, ustawienie dwóch scen niedaleko siebie miało swoje zady i walety – bo fakt, przy cichszych momentach w Cyanie słychać było Magentę i odwrotnie, ale za to jeżeli chcieliśmy szybko przemieścić się w celu rozkminienia „co w trawie piszczy (rzęzi, pulsuje, gra etc.)”, wystarczyło kilka żabich skoków i już byliśmy na bieżąco.

Jeden z najważniejszych plusów – nagłośnienie. Dźwięk żyleta – chyba ani razu nie mieliśmy wrażenia, że czegoś jest za dużo, a czegoś za mało. Szapo ba, ekipo akustyczna!

Draq: Ekipo akustyczna i oświetleniowa! Oba namioty perfekcyjnie nagłośnione, z każdego miejsca można było delektować się muzyką – a im bliżej sceny tym bardziej pulsujący bass przeszywał ciało. Bez dudnienia i nieprzyjemnych doznań. Perfecto!
Niezrozumiałym dla mnie jednak było ustawienia tak skromnego ogródka piwnego! W niektórych momentach było tam ciaśniej niż pod sceną, a co za tym idzie, duszno, tłoczno i nieprzyjemnie. Zamiast odpoczywać, trzeba było przedzierać się pomiędzy ludźmi. W tym przypadku całe zamieszanie z kArtą płatniczą stawało się jeszcze bardziej absurdalne.

Publiczność festiwalowa mimo, iż różnorodna (od emo-indie-chłopców w rurkach po kolorową bananową młodzież) to czuło się, że wszystkich łączy istotnie podobna muzyka. Było to całkiem miłe uczucie, gdyż poza niewielkimi grupkami spoconych pijanych brytoli, atmosfera bardzo kulturalna i pomimo ok. 10tysięcznej frekwencji, kameralna. Co ważniejsze, nie spotkaliśmy się z żadną odmianą buractwa i przećpania, co często ma przecież miejsce na takich spędach. Nazwa festiwalu selector rzeczywiście odzwierciedlała nastrój panujący na Błoniach – wyselekcjonowana muzyka dla wyselekcjonowanych ludzi.

Vira: Największym bólem każdego festiwalu jest to, że ktoś musi zacząć pierwszy – tym samym niestety nie dotarliśmy na Kamp!y, a szkoda, bo przecież kibicujemy chłopakom już od dłuższego czasu. Niemniej jednak według relacji naszego wysłannika dali radę bardzo mocno, skłaniając co poniektórych fanów (fanki?) do desperackich prób przedarcia się na scenę.

O 21:00 nadszedł czas na najbardziej wyczekiwany tego dnia (przynajmniej z punktu widzenia chociażby nazwy portalu) gwóźdź programu. Fischerspooner w ramach trasy Beyond Worlds obiecywali przedstawić nam zupełnie nową jakość performensu – i tak oprócz samego koncertu promującego nową płytę duetu dostaliśmy w prezencie opowieść, w której coś powstaje z niczego, monologi Caseya i (co stało się już tradycją) – doskonały balet. Pojawiło się sporo akcentów z Entertainment (Amuse Bouche, Money Can’t Dance, Supply & Demand, Dance en France, The Best Revenge i bisowe We Are Electric), nie zabrakło też materiału z dwóch pierwszych albumów (standardowe Emerge vel „dance motherfucker dance motherfucker”, Sweetness, Cloud, Never Win, Fucker). Casey opowiadał, uwodził, gratulował dwudziestolecia demokracji (trochę wyciśnięty tekst, ale umówmy się że doceniamy), giął się i padał na glebę. Poznaliśmy go w kilku wydaniach – od okładkowej (patrz człowiek z lampą na głowie) przez Eltona Johna w Emerge, aż po pudel metala w We Are Electric. Cały koncert byłby idealny, gdyby nie mały zonk – panowie zrezygnowali tym razem z bandu na żywo. Boli, bo utwory mają taki potencjał energetyczny, że smutno się patrzy na perkusistę (ex perkusistę?), który aby uruchomić utwór naciska odpowiedni guziczek. No ale nic – dostaliśmy smaczne przedstawienie i umówmy się, że następną razą zespół się poprawi.

Fischerspooner @ Selector Festival / Poland 2009 part 2/5:

Draq: Występ Fischerspoonera bardziej przypominał teatralne show niż koncert. Spazmatyczne tańce pantomimistów, ciekawe układy choreograficzne… wszystko to było integralną częścią przedstawienia, gdzie muzyka stanowiła tylko jedną z wielu części składowych. Dlatego też można przymknąć oko na półplayback i brak żywych instrumentów.

Fischerspooner @ Selector Festival / Poland 2009 part 4/5

Vira: Wybaczcie przerwy w grafiku i wybiórcze traktowanie występów, ale niektóre z nich, mimo że nie omieszkaliśmy zerknąć i podsłuchać, mimo wszystko nie mieszczą się w konwencji tego, o czym zwykliśmy tutaj pisać. Tak że Dizzy & Franz – sorry Winnetou. Swoją drogą to właśnie tych 2 artystów najbardziej odstawało nam stylistycznie od ram festu. Bo oczywiście nie chcemy tu się wypowiadać o jakości muzyki, jaką proponują. Ani o fanach, bo tych akurat nie brakowało. Ale ciekawe co by było, gdyby zamiast któregoś z nich pojawiliby się Preseci lub chociażby Hot Chip. Cóż, nie ma tego złego, może trzeba zostawić sobie opcje do wykorzystania na przyszły rok.

Franz Ferdinand @ Selector Festival / Poland 2009

Draq: Nie jestem fanem Franza Ferdinanda, nie słucham, bo więcej w nim indierocka niż parkietowego szaleństwa. Jednak widziałem fragment koncertu i… panowie wiedzą co robią. Zagrali naprawdę dobry koncert, publiczność szalała, a zespół bawił się nie mniej świetnie. Mimo, iż to nie do końca nasz klimat, warto wspomnieć, że to właśnie oni mieli najliczniejszą frekwencję podczas całego festiwalu.

W tym samym czasie, kiedy dzieciaki szalały przy Franzu, gdzieś tam na Magencie powoli rozstawiał się Erol Alkan. Rozpoczął seta od „My Girls” Animal Collective (ten sam numer wplecie następnego dnia na tej samej scenie Busy P), po czym przeszedł spokojnie w klimaty electro brejków z elementami wolniejszego techno. Rozczarowałem się brakiem przebojowości i energii w pierwszej pół godzinie jaką dane było mi słuchać i zawinąłem się w inne miejsce. Słyszałem jednak od swoich wysłanników, iż popełniłem błąd, gdyż to właśnie druga połowa setu pozamiatała umysły publice, która później będzie uważać właśnie set Erola za jeden z lepszych występów z tej sceny.

No cóż, na tej imprezie za dużo się działo naraz, aby móc w pełni skosztować wszystkiego (nie miałem nawet czasu zajrzeć do sceny Burn Energy, gdzie przecież grali m.in. chłopaki z Sorry, Ghettoblaster, nie mówiąc już o natłoku artystów z dnia następnego…).
Szybki obrót na pięcie z powrotem na scenę główną…

Erol Alkan @ Selector Festival / Poland 2009

Vira: Royksopp zaczarowali wszystkich bajkowymi dźwiękami. Chyba największym minusem tego koncertu była… spadająca temperatura na zewnątrz. Zmęczeni i zmarznięci ludzie w innych okolicznościach zapewne byliby w stanie bardziej przeżyć norweską magię, jednak warunki pogodowe (w czerwcu, wtf?) wygoniły ich przedwcześnie do domów. Co do tego, co działo się na scenie. Przekrój przez całą twórczość grupy, urzekający Svein i dziwnie pobudzony Torbjørn („jes! jes łi low ju połleeeend!” wykrzykiwane co 10 minut, i to tonem aspirującym co najmniej na stadionowe popisy Scorpions). Panom oprócz basisty towarzyszyła wokalistka, która na swoje szczęście nie ugięła się pod presją „no i weź zaśpiewaj ten kawałek tak dobrze jak Karin”. Ale pani góraleczka w warkoczach dała radę, nawet przez chwilę przepoczwarzając się w sowę.

Röyksopp @ Selector Festival / Poland 2009 part 4/6

Draq: Koncert Royksopp, to obok Fischerspoonera, najlepszy występ tego dnia. Kompletnie niepotrzebne okrzyki Torbjørna między piosenkami zdawały się psuć tę magiczną atmosferę, jednak potężna porcja niezwykłej muzyki ratowała sprawę :-)

Röyksopp @ Selector Festival / Poland 2009 part 2/6

Draq: Jakieś kilkadziesiąt minut przed końcem ich występu szybko zbiegłem do małej sceny, aby załapać się na Deadmau5a. Zdechła mysz zagrała wyśmienitego energetycznego seta. Cytując słowa znajomego: „Deadmau5 jak Deadmau5 – wypadł dokładnie tak jak można było się tego spodziewać”. Bardzo dobry akcent na zakończenie pełnego wrażeń wieczoru.

Deadmau5 @ Selector Festival / Poland 2009

Vira: Drugi dzień również rozpoczęliśmy z poślizgiem wbijając do namiotu w trakcie gigu New Young Pony Club. Szalenie sympatyczna Tahita na wokalu + chwytliwe kompozycje z Fantastic Playroom rozgrzały publikę na tyle, żeby mogła przygotować się na kolejny band z nurtu indie-densowego – CSS.

New Young Pony Club @ Selector Festival / Poland 2009 part 2/2

Draq: Zmęczeni byciem sexi z niezwykle apetyczną wokalistką Lovefoxxx (do dziś w redakcji trwają spory, czy lepiej wyglądała w czerwonej czy w niebieskiej piżamie w groszki) pokazali, że świetnie czują się na scenie, mając do tego bardzo dobry kontakt z publicznością (no niby sprawdzony motyw wykrzyczeć nieporadnie parę słów w ichniejszym języku, ale nie każdy poza „dżemkuje” wplata też takie rarytasy jak „temperatura”, „biżuteria”, „pierogi”, czy „poliglota” :D). Wyborny występ zawierający największe przeboje grupy, zakończony brytnejskim Toxic pozostawił na twarzach gawiedzi uśmiech zdecydowanej satysfakcji.

CSS @ Selector Festival / Poland 2009 part 3/5

Draq: Na małej scenie w tym samym momencie grał Agoria, zapodając nam mieszankę wyskokowego electro, hausu i techno. Był to bardzo dobry występ, idealnie rozgrzewający klubową część słuchaczy do mającego nastąpić niedługo szaleństwa…

Agoria @ Selector Festival / Poland 2009

Vira: 23.00 okazała się godziną zero dla klubowiczów, miłośników imprez wszelakich, tancerzy i młodzieży upodlającej się w weekendy przy dźwiękach kitsune i ed banger records. Przez cały czas wydawało się, że daniem głównym będą (występujący zresztą na scenie głównej jako jedyni dje) panowie z Digitalism. Faktycznie publika przyjęła ich bardzo entuzjastycznie (czasem nawet zbyt – tu pozdrawiam chłopców, którym w samym środku tłumu zachciało się robić zataczające się kółko depczące kogo popadnie, ponieważ, niech zacytuję „k*rwa, to lepsze niż Franz!”), faktycznie zagrali całkiem nieźle rzucając hiciorami na prawo i lewo. Wtedy nikt jednak się jeszcze nie spodziewał, co będzie się działo niecałą godzinę później na mniejszej scenie.

Digitalism @ Selector Festival / Poland 2009 part 6/7

Draq: Mam mieszane uczucia co do gigu chłopaków z Digitalism. Z jednej strony, godzina zabawy minęła mi jak 5 minut, gdzie wywijałem nieokiełznane piruety pod samą sceną, z drugiej strony z lekka pretensjonalna tracklista, kilka technicznych potknięć i trochę bydła wśród tłumu. Jense (blondyn) czuje się pewniej i lepiej za konsoletą, niż kompan Isi, który z kolei został stworzony do zabawiania publiki. Po twarzach widać, że prywatnie muszą to być niezmiernie sympatyczne chłopaki, które być może do końca nie ogarniają szału jaki powstał dookoła ich muzyki.
Było mi niezmiernie smutno, kiedy musiałem opuszczać ich występ (sorry guys, but Busy P is a boss!), jednak taniec nie opuszczał mnie do samych „wrót” niebieskiego namiotu.

Digitalism @ Selector Festival / Poland 2009 part 3/7

Draq: Na małej scenie tymczasem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w czterogodzinnym prawdziwym bangerowym szaleństwie! Busy P zaczynając od SebastiAnowego Motoru, pierwsze pół godziny grał raczej delikatnie, może celowo czekając aż ludzie skończą oglądać Digitalism i przyjdą do niego. Kiedy się rozkręcił zaczęła się prawdziwa szalona zabawa! Po półtorej godziny przyszedł jego stary kumpel Dj Mehdi zmienić go z konsolety (nikt wtedy nie wiedział, że przyszedł go „zmienić” bo wydawałoby się, że skończył już swój występ. Jednak po kolejnej 1,5h wrócił mr. P z Żubrówką w ręce i w przerwach między polewaniem kolejnych drinów czy szotów bezpośrednio z gwinta, zapodawał kolejne szlagiery).
Obaj panowie grali mocno, energetycznie, żywiołowo… czysty Banger (cytując smsa od Viry, która wywijała widocznie po drugiej stronie tej samej sceny „dj mehdi – drugi k*rwa przemistrz! Jajj*bie!! All right!”). Większość numerów udało nam się zidentyfikować, a około połowa z nich okazała się również stałymi elementami i naszych własnych setów (reklama: hej, gramy tak samo jak oni, wpadajcie więc na nasze biby!).

Busy P & DJ Mehdi @ Selector Festival / Poland 2009 part 9/11

Vira: Oj tak. Zresztą w pewnym momencie setu Mehdiego przyszedł z kulis jeden z Digitalismów popatrzeć na kolegę po fachu. Aż chciało mi się krzyknąć „patrz, patrz, tak się robi ogień z dupy!”. Kontakt z publiką nie polegał tylko na podnoszeniu rąk „no a teraz zróbcie hałas”, ale na prostych gestach, zbieraniu wzrokiem reakcji na to, co się gra (a może to jest właśnie urok Magenty? Że widać twarze?). Busy na gesty żywiołowych panów, którzy pokazali że jest za cicho w końcu podbiegł do jednego z głośników i przestawił go bardziej w stronę publiki. Isn’t he lovely?

Busy P & DJ Mehdi @ Selector Festival / Poland 2009 part 2/11

Draq: Impreza zakończyła się około godziny 4 zaśpiewaniem przez publikę Never be alone z wiadomego remixu Justice vs Simian. Wstyd przyznać, ale nie zajrzeliśmy nawet na chwile na Orbitala. Można sobie zatem wyobrazić co bangery musieli wyprawiać na małej scenie, że nie pozwolili nam jej opuścić. A poza tym to, cytując papieża z pajtonowego skeczu „może nie znam się na sztuce, ale wiem co lubię” ;)

Wróciliśmy zmęczeni, spoceni, obolali, ale usatysfakcjonowani i żądni więcej! Aż strach pomyśleć co będzie za rok. Na razie najlepszy fest tego lata! Gratulujemy organizatorom i artystom i czekamy na kolejne edycje!

Vira & Draq

Wszystkie videosy nakręcił smerf Draq. Dla spragnionych ich większej ilości filmów zapraszamy do naszego kanału na youtubie o tutaj:
http://www.youtube.com/user/electroclashpl

Ponadto zapraszamy do naszej galerii w której znalazło się parę fotek.

Related Posts with Thumbnails

19 Komentarze to “2009-06-05/06 Kraków – Selector Festival – Błonia – Videorelacja!”

  1. Eh, wy mlodzi. Jak juz przy papiezu jestesmy to po przeczytaniu relacji nasuwa mi sie tylko powiedzenie „Byc w Rzymie, a nie widziec Papieza!” ;) Ominelo was BARDZO duzo.

  2. tak tak, że orbital – no niestety. gdyby była przerwa między bangerami- ale chłopakom odbiło no. :)

  3. Może czuje się ktoś na siłach, i pokusiłby się o zrobienie Tracklisty do setów Erola Alkana, Digitalism, Busy P czy Dj Mehdi ?

  4. ja bym spytała, czy ktoś bootazrobi, bo wątpię, że komuś chciało się stać i notować tyle h ;)

  5. Taa… Tracklista by się przydała :D Niesamowicie się zjarałem na końcu ;D Busy P i DJ Mehdi wymietli all ! ;D Masakra ;] Królowie muzyki!

  6. kurde, turbo szkoda, że czytając te sprawozdanie (które jest i ciekawe, i zabawne) nie przeczytałem relacji z orbital’a… taki koncert LIVE może się już u nas nie powtórzyć, a Busy P i DJ Mehdi to jednak zagrali set… zdarzy się miliard razy. no, ale to nie moja strata, bo ja na orbital’u byłem :D
    a digitalizm to jednak wiało wixą niemiłosierną… nie sądzicie?
    pozdrawiam

  7. zawsze możesz dodać swoją turbo relację z orbitala. ;>
    a może ktoś jeszcze nakręcił/nagrał trochę materiałów z ed bangerów? ja postaram się przypomnieć sobie tyle ile mogę z tych 4h. niekoniecznie po kolei, ale może byśmy jakoś sukcesywnie uzupełniali, co? ;>

  8. Ok to ;D ktoś zna jakiegoś seta z tych 4h to niech pisze :D pozdro ;]

  9. hehe. na pewno w pierwszym secie busy pojechał rmxem Sebastiana Telliera, Extraballa Yukseka, Mr. Oizo Steroids w rmxie Oizowym, a Mehdi wyjechał z Yeah Yeah vs. Run DMC i rmxem Breakfast Le Le.

  10. wiecie może co to był za set jak Busy P tą żubrówke pił? xD ;D

  11. set czy utwór? bo set zapewne „busy p” lub „dj mehdi” hehehe

  12. chętnie bym zdał relacje, ale byłem wycięczony i w innym wymiarze podczas grania, także na papier tego bym nie przelał. vira tylko nie myśl, że ja narzekam – mi naprawdę się spodobała Wasza relacja!

  13. nie nie, w żadnym wypadku, doceniam uwagi :). i ponawiam apel – spróbujmy odtworzyć setlisty panów, choćby nie po kolei.

  14. Panowie czy ma ktoś obszerniejszy zapis z tego seta (czyt. P & Mehdi) video lub audio? Chętnie pomogę odtworzyć trackliste. :)

  15. utwór z tego momentu co Busy pije żubrówke ;D

  16. Pewnie poszukujesz: King Amir – Samir’s Theme? ;)

  17. tracklista do całego klipu:
    crookers – big money comin’
    king amir – samir’s theme
    shiny toy guns – le disko (boys noize fire mix)

  18. oo tak „King Amir – Samir’s Theme” to jest to ;] Wielkie dzięki chłopaki ;)

  19. na klipy trafiałem w przypadkowej kolejnosci więc…;)

    part 9:
    proxy – dance in dark
    justice – stress

    part 2:
    mr. oizo – steroids (mr. oizo remix)

    part 1:
    yuksek – extraball (breakbot remix)
    animal collective – my girls

    part 11:
    mgmt – kids (soulwax remix)

    part 4:
    klaxons – gravity’s rainbow (soulwax remix)
    justice – waters of nazareth

    part 7:
    dj mehdi – pocket piano (brodinski remix)

    part 8:
    surkin – white knight two (laidback luke remix)

    part 10:
    daft punk – too long

    part 3:
    daft punk – alive

Zostaw komentarz