Vitalic – Flashmob

Różne istnieją podejścia do tworzenia muzyki. Francuski producent i założyciel oficyny Citizen – Vitalic (Pascal Arbez) – należy do tych, którzy aby stworzyć coś wyjątkowego muszą odciąć się całkowicie od otaczającego ich świata. I ta chwilowa mizantropia połączona z nieszablonowo intymnym procesem komponowania i produkcji najwyraźniej działa w jakiś magiczny sposób na jego pełne duszy dzieła. Po ciągnących się jak guma do żucia czterech latach oczekiwania (oraz zapowiadającej klimat nowego albumu EPce Bells/You Are My Sun) sprytny pan Witalis, pionier discopunka, powraca w chwale.

Po raz kolejny Arbez oferuje nam szeroki wachlarz różnorodnej muzyki połączonej w jedność melancholijnymi melodiami rodem z italo disco, popartą przeszkadzajkami taneczną motoryką i nowoczesnymi, chropowatymi brzmieniami syntezatorów. Już promujący płytę ironicznym teledyskiem Your Disco Song potwierdza, że Vitalic jest nadal w najwyższej formie, a jednocześnie nie ucieka się do kalkowania swojego legendarnego już debiutu OK, Cowboy. Wspaniała melodia, sprasowany niskobitowo wokoder i rytm ciągnący w przód jak szczeniak doga na smyczy – naprawdę ciężko oderwać się od tego singla. Inaczej ma się sprawa z wydanym na winylu jako zapowiedź albumu Terminateur Benelux – tutaj nacisk jest położony głównie na potencjał klubowy. Krowie dzwonki i rytmiczne pokrzykiwanie wraz z surfującą od fali do fali linią basu na pewno sprawdziły się już nieraz na parkietach. Na nowym albumie, podobnie jak na debiucie, można zauważyć podział na dwa typy utworów. Wspomniane Your Disco Song, monumentalne Second Lives, pulsujące Still czy genialne One Above One to przedstawiciele typowych dla Vitalica disco-wymiataczy, opartych na ciężkim brzmieniu zrównoważonym świetnie napisanymi melodiami. Podobnie zresztą jak drugi singiel z płyty – poparty charakterystycznym dla Francuza wokalem a la „opadająca z sił nimfetka”. Z kolei w tradycję typowo klubowych kawałków, którą producent zapoczątkował swoim międzynarodowym hitem La Rock 01, wpisują się takie perełki jak tytułowy Flashmob, skwierczący Chicken Lady, czy kosmiczna podróż w Station Mir 2099.

Co znamienne, Vitalic za każdym razem zaskakuje nas czymś nowym – a to ciekawym brzmieniem, a to świetnie wykorzystanymi instrumentami perkusyjnymi – tak jak w otwierającym album See The Sea (Red) – a to wolnym i rozmarzonym Allan Dellon. Jest jednak na tyle doświadczonym muzykiem, że przy tej całej różnorodności i bogactwie inspiracji od początku do końca wiemy, że jest to właśnie jego produkcja. Czego zdecydowanie należy mu pogratulować, bo stworzenie własnego, rozpoznawalnego stylu już po wydaniu kilku singli i jednego długograja to nie lada wyczyn. Podczas słuchania Flashmob mamy wrażenie, że nie znajdzie się na nim ani jeden niepotrzebny dźwięk – imponująco dopracowane brzmienie i struktura utworów sprawiają, że nowy album nie ustępuje w niczym poprzedniemu. Jedyny element, którego trochę brakuje to wszechobecne na OK, Cowboy odniesienia do kultury bałkańskiej – przydałby się na Flashmob odpowiednik skocznego Polkamatic, albo marszowego Fanfares. Z drugiej strony – album ma trochę inny, bardziej ciepły klimat niż jego mroczniejszy poprzednik, więc ewolucja jest nieunikniona. Dodatkowym atutem albumu jest bardzo oryginalna i świetnie wykonana oprawa graficzna, którą rozwija dodatkowo ukazujący proces powstawania okładki klip do See The Sea (Red).

Mimo tego, że raczej nie miałem wątpliwości co do tego, że Vitalic powróci z przytupem, to jednak zawsze z tyłu głowy pozostawał ten lęk – a co, jeśli (tak jak wielu producentów wcześniej) będzie trzeba go spisać na straty po usłyszeniu drugiej płyty? Na szczęście wena najwyraźniej nigdy nie opuściła Francuza, ponieważ tak rzetelne i wypełnione po brzegi ciekawymi utworami albumy wydane w 2009 można policzyć na palcach jednej ręki.

2009 // PIAS/Citizen

Ocena: 9/10

01. See The Sea (Red)
02. Poison Lips
03. Flashmob
04. One Above One
05. Still
06. Terminateur Benelux
07. Second Lives
08. Allan Dellon
09. See The Sea (Blue)
10. Chicken Lady
11. Your Disco Song
12. Station Mir 2099
13. Chez Septime

Related Posts with Thumbnails

4 Komentarze to “Vitalic – Flashmob”

  1. przepyszna płyta. w moim top5 2009 roku!

  2. P.S. Polecam BARDZO b-side z winyla Poison Lips – Blueasy Tuesday. Mniaaaaaam, „więdnąca” linia melodyczna :D

  3. hm.. no to słuchaliśmy chyba różnych albumów… OK COwboy i Bells – genialne, tu pełna zgoda. Natomiast Flashmob? Czekałem na ten album chyba najbardziej ze wszystkich, posłuchałem kilka razy i … poszedł w odstawkę, wtórny i nudny.

  4. Bender, może zassałeś fake z internetu? :DD

Zostaw komentarz