Tiga – Ciao!

Nowa płyta Tigi to chyba najbardziej oczekiwany album tego roku. Dla Kanadyjczyka może być to niekoniecznie dobra wiadomość, zważywszy na fakt, że wraz z oczekiwaniami rosną także wymagania odbiorców. Jedni chcieli kopiących poślady parkietowych killerów, inni woleli posłuchać wokaliz rodem z Sexora. Tiga umiejętnie pożenił obie te zachcianki, przez co liczba zawiedzionych słuchaczy Ciao! będzie zapewne mieściła się gdzieś w granicy błędu statystycznego.

Czasami najlepszym sposobem na załatwienie sprawy jest skrzyknięcie paru kumpli i spuszczenie porządnego łomotu komu trzeba. Tiga, choć na kozaka raczej nie wygląda, ekipę zebrał niekulawą. Nazwiska takie jak bracia Dewaelle, James Murphy i Gonzales gwarantują najwyższy poziom łomotania bębenków w uszach. Gdybym miał wymienić najlepsze kawałki na płycie, musiałbym w tym miejscu wkleić całą playlistę. Z tak dużego natężenia producenckich talentów po prostu nie mogło powstać nic przeciętnego.

Oczywiście mimo wszystko trzeba trochę popastwić się nad faktem, że Ciao! jest drugą płytą Tigi. W związku z tym pytanie o to, czy producent zaliczył progres, nasuwa się samo. Odpowiedź również. Tiga wreszcie odnalazł złoty środek pomiędzy muzyką klubową, a łatwo wpadającymi w ucho piosenkami. Oczywiście nigdy nie dowiemy się na ile pomogli mu w tym co-producenci nowego albumu, ale kierunek, który obrał od momentami hardcorowego Sexora do łagodnych kompozycji na Ciao! jest więcej, niż słuszny.

Utwory takie jak Love Don’t Dance Here Anymore, Overtime i Beep Beep Beep zapewne już na kilka dni po premierze płyty zyskają miano „kultowych”. W międzyczasie dzięki Shoes powstanie nowa moda rzucania w dj’a butami w ramach aprobaty. Klubowe toalety opustoszeją, gdyż narkotykowi amatorzy będą woleli odkrywać nowe stany umysłu przy Mind Dimension. Mieszkańcy zamkniętych, elitarnych osiedli pokochają Luxury, a młodzież uzna, że każdy czas jest dobry na Sex O’Clock.

Słowem: każdy z Was w końcu powie ciao! całej swojej playliście, nie mogąc oderwać uszu od nowego albumi Tigi, będącego już teraz jednym z głównych faworytów do miana płyty roku.

2009 // Different Recordings

Ocena: 9,5/10

01. Beep Beep Beep (ft. Soulwax)
02. Mind Dimension (ft. Jori Hulkkonen)
03. Shoes (ft. Soulwax & Gonzales)
04. What You Need (ft. Soulwax, vocals: Jake Shears)
05. Luxury (ft. Gonzales)
06. Sex O’Clock (ft. James Murphy)
07. Overtime (ft. Soulwax)
08. Turn The Night On (ft. Gonzales)
09. Speak, Memory (with Jasper Dahlback and Phillipe Zdar)
10. Gentle Giant (ft. James Murphy)
11. Love Don’t Dance Here Anymore (ft. Soulwax)

A jaka jest Twoja ocena płyty?

Related Posts with Thumbnails

3 Komentarze to “Tiga – Ciao!”

  1. Bardzo cieżko było zakupić płytę w dniu premiery – udało się to dopiero w internecie… W Polsce krążek chyba nie jest osiągalny.
    Płyta bardzo dobra – nie zawiodłem się – byłem przygotowany, że Tiga pójdzie jeszcze bardziej w stronę popu, ale udało mu się zachować klubowego ducha.

    „What You Need” wciąż mnie rozwala, choć zdecydowanie nie jest to kawałek do domu, świetnie sprawdzi się na imprezach. Takie bezkompromisowe gwałcenie hałasem znadzie na pewno swoich zwolenników.

    Namówiłem znajomego, by puścił w jednym klubie „Shoes” – odzew był pozytywny, choć oczywiście promocja tego materiału w Polsce = 0 co spowodowało, że publika musiała trochę oswoić się nowością.

    Trochę popu, torchę electro – wszystko w klubowej mieszance – podoba mi się!

    Dla tych co nie byli na kwietniowym koncercie Tigi w Berlinie – artysta wróci do stolicy Niemiec jeszcze 19 lipca. Obecność obowiązkowa!

  2. Hola hola, zależy co masz na myśli promocja w Polsce = 0. Jeżeli chodzi o wytwórnię może tak, ale my bębnimy o Tidze przy każdej możliwej okazji, a i na imprezach naszych najbliższych nie zabraknie utworów z Ciao! :)

    Pozwolę sobie wkleić jeszcze mój komentarz z poprzedniej wersji strony:
    Cholera, po tym podcascie tigowym jeszcze fajniej mi się słucha płyty. wprawdzie nie powala mnie luxury (ani demo, ani zwykła), wprawdzie przegrywa z nowym fischerem, ale mimo wszystko pan Sontag nie zawiódł. na pewno będzie w top10 tego roku.

  3. [quote]my bębnimy o Tidze przy każdej możliwej okazji, a i na imprezach naszych najbliższych nie zabraknie utworów z Ciao! :) [/quote]

    I chwała Wam za to!

Zostaw komentarz