The Whip – X Marks Destination

Wśród popularnych ostatnio zespołów łączących rocka i mocniejsze brzmienia z electro panuje moda na określanie się etykietkami w stylu disco-punk, dance-punk lub electro-rock. Celem tych zabiegów jest oczywiście wysłanie w świat sygnału, że muzycy używają brzmień nowoczesnych, ale niepozbawionych rockowego pazura. Prawdą jest jednak to, że większość z tych formacji to tylko indie-rockowe zespoły wplatające w swoje kompozycje raz na jakiś czas niezbyt satysfakcjonujące przeciętnego fana elektroniki elementy syntetyczne. Od razu chciałbym zaakcentować, że The Whip do nich nie należy. Kwartet z Manchesteru składający się z trzech panów obsługujących gitary, wokal i przeróżną automatykę oraz nieprzeciętnie żywotnej perkusistki w pełni zasługuje sobie na miano krzewicieli disco-punka. Brudne gitary i przesterowany bezlitośnie bas są tutaj tylko dodatkiem do soczystej, nowoczesnej elektroniki, który to miks zasmakuje zarówno fanom Justice jak i The Strokes.

X Marks Destination to debiutancki album The Whip, wydany w rezultacie szumu jaki zrobiły wokół formacji single wydawane nie byle gdzie, bo w Kitsuné i Southern Fried. I trzeba przyznać, że szum ten był w pełni zasłużony – mimo, że pierwsze dziecko zespołu, Frustration, pachnie jednak za bardzo kudłatymi chłopcami o wystylizowanych grzywkach, to dalej robi się bardzo interesująco. Album rozpoczyna Trash, dzięki któremu The Whip wypłynęli na szerokie wody międzynarodowej popularności. Enigmatyczny początek napędzany motorycznym beatem i brudnym basem rozwija się w orgię niesamowicie porywających dźwięków – dostajemy po twarzy punkowy wokalem, gęstymi talerzami i ćwierkającą w tle gitarą. Po takim początku każdy domorosły pesymista myśli sobie tylko – pewnie dalej wyhamują i będzie nudniej. Nic bardziej mylnego. Zróżnicowane, ale spójne dźwięki towarzyszą nam do samego końca. Świetnie wyprodukowane Fire błyszczy nietuzinkowym brzmieniem syntezatorów i absurdalnym przejściem (nastolatki piszczące po japońsku), ale prawdziwą ozdobą tego i innych numerów jest chropowaty, ale mocny głos pana wokalisty. W przejmującym Save My Soul na tle zardzewiałego disco jego oryginalne frazowanie brzmi wyjątkowo przekonująco.

Chwilę odpoczynku serwują nam Brytyjczycy przy kojącym i optymistycznym Sirens, ale już w następnym kawałku znowu rozpętują mechaniczną apokalipsę. Niesamowite, bujające Divebomb to, jak sama nazwa wskazuje, bomba głębinowa, która wybucha w pewnym momencie piłującym uszy syntezatorem i pociętymi wokalami, ułożonymi w bardzo przylepną melodię. I tu znowu następuje zmiana nastroju, kiedy w skandowanym Blackout najpierw jesteśmy wprowadzeni w trans, a później zaskoczeni wyjątkowo przystępnym refrenem. Tutaj należy nadmienić, że The Whip nigdy nie idą na łatwiznę jeśli chodzi o strukturę i warstwowość utworów – tak naprawdę piosenkami można nazwać tutaj góra dwa numery. Znane z gry FIFA Muzzle #1 powraca do przesterowanego basu, ale podbija go podskórnym pulsem elektroniki. Imprezowo robi się z kolei przy Sister Siam – serwowane oszczędnymi dźgnięciami syntezatory i dyskotekowy rytm nie pozwalają utrzymać stopy w miejscu. Całą historię kończy organkowy Dubsex. Tak, tak, właśnie historię – te dziesięć kawałków jest ułożone z żelazną logiką i prowadzi nas przez różne oblicza zespołu. Jednocześnie dzięki umiejętnej inżynierii dźwięku i zdartemu wokalowi płyta tworzy zgrabną całość, charakteryzującą się trudnym do podrobienia stylem.

Wszystkim więc, którym bliska jest dobrze wyprodukowana elektronika, ale szukają też w muzyce ekspresji i rockowego pazura proponuję przejść się (osobiście lub wirtualnie) do sklepu i zaopatrzyć w debiut czwórki z The Whip – zapewniam, że nie rozstaniecie się z nim szybko. A dedukując z ich żywiołowego i prawdziwie szaleńczego koncertu na zeszłorocznym Audioriverze można spokojnie stwierdzić, że jeśli z miłości do albumu pojedziecie zobaczyć ich gdzieś w pobliżu na żywo, to podarujecie sobie niezapomniane chwile z naprawdę ciekawą muzyką.

2008 // Southern Fried

Ocena: 9/10

01. Trash
02. Frustration
03. Fire
04. Save My Soul
05. Sirens
06. Divebomb
07. Blackout
08. Muzzle #1
09. Sister Siam
10. Dubsex

Related Posts with Thumbnails

Komentarz to “The Whip – X Marks Destination”

  1. na początku jakoś w ogóle nie wchodziło mi ich muzyka. dopiero niedawno się wczułem. fajnie grają.

Zostaw komentarz