Slagsmålsklubben – Boss For Leader

Kiedy usłyszałem, że zacni Szwedzi z Slagsmålsklubben (nazwa zespołu to szwedzkie tłumaczenie „The Fight Club”) mają odwiedzić nasz kraj dzięki godnej pochwały inicjatywie organizatorów festiwalu Era Nowe Horyzonty, nie mogłem się powstrzymać przed wydaniem z siebie mało dystyngowanego wrzasko-ryku. Sześciu sympatycznych porypańców przyjechało do Wrocławia promować swój ostatni studyjny wybryk i zaprezentować niewydane jeszcze nowe utwory. Abstrahując od tego, jak niesamowity i pozytywnie energetyczny koncert dali – album, na którym występ został zbudowany zdecydowanie ułatwił im zadanie.

Boss For Leader to płyta, mimo zdecydowanie elektronicznego instrumentarium, na wskroś eklektyczna stylowo. Rytmy polki i zwariowane menuety przeplatają się tu z parkietowym graniem, i to w obrębie jednego utworu. Już na poprzednich albumach panowie pokazali, że jest jeszcze mnóstwo białych plam na mapie elektronicznego grania, ale tutaj przechodzą samych siebie. Przesterowane dzwonki mieszają z mocno teksturowanymi syntezatorami, a potężne fale syntetycznych smyków spotykają na swojej drodze kontrapunkty dziecięcych organek oraz pociętego i nieartykułowanego wokalu (który na żywo jest mistrzowsko odtwarzany przez Joakima „Beebopa” Nyboma). W przeciwieństwie do wielu elektronicznych artystów, którzy idą na łatwiznę budując swoje kompozycje wokół jednego lub dwóch chwytliwych motywów, SMK najwyraźniej mają 50 pomysłów na minutę. A co najważniejsze – udaje im się z gracją lawirować wokół tych wszystkich warstwowych struktur melodycznych, tworząc energetyczną muzykę, która daje słuchaczowi niecodzienną satysfakcję. Prezentują przy tym charakterystyczny szwedzki humor, który jest widoczny na przykład w Han Som Tuggar Med Öppen Mun Dör, który najpierw przypomina marsz słoni, a później zmienia się disco-folkową gonitwę, by zakończyć się odgłosami zepsutej piszczałki. Zrozumiecie lepiej o czym mówię, jeśli dodam, że w wolnym tłumaczeniu tytuł tego utworu znaczy tyle co „ten, kto żuje z otwartą buzią – umiera”.

Album aż trzeszczy w szwach i kipi od ciekawych kompozycji. Mimo, że utworów jest tylko dziesięć, to pomysłami, które je napędzają moglibyśmy obdarować kilka innych wydawnictw z gatunku electro, przeżywającego ostatnio zastój i nękanego podobnymi do siebie albumami wydawanymi przez miernych muzyków, którzy dorwali się do sprzętu. Wspaniałe sample i śpiewające syntezatory Hänt przechodzą w hitowe Sponsored By Destiny, które miażdży świetną linią basu i przemyślanymi arpeggiami. Imprezowy nastrój podtrzymuje Speedboats, lekki i pozytywny klimat pierwszych taktów przerywając nagle złowrogim robotycznym scatem. Skrzące się jak bańkami mydlanymi The World Becomes Fame łączy spokojny wstęp z filmowym wręcz rozwinięciem, a Dysparennia po rozbudowanym początku wraca pełną parą na parkiet, zdmuchując sztywniakom cylindry z głów godnym DJ Hella basem.

Właściwie to mógłbym tak wymienić tutaj wszystkie tytuły, ale możecie je sobie przeczytać pod recenzją, dlatego powiem tylko – ten album nie ma słabych punktów. Jest zaskakujący, oryginalny i pokazuje rozpiętość możliwości technicznych jego twórców w całej figlarno-zadziornej krasie. Na szczęście pod koniec tego roku Slagsmålsklubben w końcu zostali zauważeni przez wytwórnię która zapewni im wyjście ze szwedzkiego podziemia – ich premierowa EPka ukazała się nakładem Kitsuné Music, a kolejnego nowego kawałka możemy posłuchać zapuszczając 8-mą edycję składanki Kitsuné Maison. Wiedząc, że tych sześciu przemiłych rozrabiaków doczekało się tak profesjonalnej opieki w końcu mogę spać spokojnie.

2007 // EMI

Ocena: 9/10

01. Hänt
02. Sponsored By Destiny
03. Speedboats
04. The World Becomes Fame
05. Malmö Beach Night Party
06. Dysparennia
07. Spanska Förhoppningar
08. Han Som Tuggar Med Öppen Mun Dör
09. Borg Of Hate
10. Pälsmästaren

Related Posts with Thumbnails

3 Komentarze to “Slagsmålsklubben – Boss For Leader”

  1. dałbym tej płycie 6. Zero zero orginalności. Zwykły synth popik ludzie, kombi wolę.

  2. rewalacja, mój ulubiony album slagsmalsklubben, samo ‘sponsored by destiny’ jest tak uzależniające jak najlepsze halucynogeny 11/10

  3. Byłem na ich koncercie i przez pare dni miałem ich kawałki w głowie! tak mnie wciągneło:)

Zostaw komentarz