NasaKid – NasaKid

A więc stało się – oficyna 49manekinow po raz kolejny atakuje nasze uszęta (i inne parafernalia) dźwiękami pieszczącymi zmysł elektrostatyczny każdego szanującego się fana takiej muzyki. NasaKid to kolumbijski duet z Bogoty grający niskobitową odmianę punka, z panią Gabrielą Jimeno zasiadającą za perkusją i jej kompanem Rockmanem obsługującym gitary oraz Gameboye. I trzeba przyznać, że udaje im się to całkiem smakowicie.
Album, zatytułowany odkrywczo NasaKid, wita nas kaskadą galopujących, powykręcanych niemiłosiernie dźwięków, opartych na punkrockowym bębnieniu. Żeby było jeszcze ciekawiej, całość okraszona jest typowymi dla starych gier rodem z przedpotopowych Pegasusów melodyjkami, które na długo zostają w głowie. Pulsujący przesterem PUNK ROBOCOP wita nas nieprzeciętnie wesołym pasażem syntezatorowym i przypomina trochę ścieżkę dźwiękową do przyspieszonej w czasie wycieczki na haju (i koniecznie na mikrej motorynce). To, co na początku może wydawać się irytującym jazgotem, nagle nabiera rumieńców i od razu chce się człowiekowi wybiec na dwór, potarzać się w trawie. Pozytywny klimat ciągnie się przez cały album, podskakując wesoło do gitarowych popisów w BOTON i przejmując scenę jakiegoś letniego festiwalu w rockowym NOCDU. Nie mam pojęcia jak w niespełna czterdziestu minutach albumu udało się kolumbijczykom upchnąć tyle radości życia, ale powiem jedno – album fenomenalnie nadaje się na rozpoczęcie słonecznego dnia.
NasaKid nie ograniczają się jednak tylko do bezmyślnego pląsania – wszystkie numery są tutaj przemyślane pod względem struktury i melodyki. W miarę prymitywna i szorstka produkcja nie przeszkadza – wręcz przeciwnie, nadaje muzyce autentyczności. Gabriela i Rockman przefruwają przez kolejne wesoło-buntownicze utwory jak radziecka rakieta – przełamany ciekawym zwolnieniem MAD_NES (notabene – NES to zagraniczna nazwa konsoli Pegasus), skrzący się krótkimi błyskami dźwięku SHINY HAPPY ANIMALS czy dziwaczny GATTO nie dają usiedzieć w miejscu. Na sam koniec dane jest nam na chwilę zwolnić przy pierwszym z dyptyku UNO, który oparty jest na zaraźliwym riffie gitarowym, ale zaraz jego brat-bliźniak & DOS znów podnosi tempo. I właśnie ten kawałek wydaje się być już niepotrzebny – album spokojnie mógłby skończyć się spokojniejszym UNO. Ale cóż – nie ma rzeczy doskonałych.
I tym oto sposobem 49manekinow zrobiło nam piękny prezent na wiosnę. Za każdym razem jak ogarnie Was zniechęcenie, czy po prostu typowe wiosenno-letnie niechciejstwo – zapuśćcie sobie NasaKid i spójrzcie lekko szalonym, lekko seksownym wzrokiem tej dwójki Kolumbijczyków na świat. To po prostu jedna z tych płyt, które napędzają do życia lepiej niż świeżo kupione baterie Durex… przepraszam, Duracell.
2010 // 49manekinow
Ocena: 8/10
01. PUNK ROBOCOP
02. BOTON
03. NOCDU
04. MAD_NES
05. SHINY HAPPY ANIMALS
06. GATTO
07. UNO&
08. DOS











Fajoska recka! Pijona! Zachęcam też do zapoznania się z solowym albumem Rockmana! Do pobrania w katalogu 49. Jest równie ciekawy, a może i ciekawszy.
kilka dni temu dostałem od rockmana nowy album! rozpierdala obiekty więc jeśli podoba się 8KB, a nowe CC wkurwia, zacierajcie ręce (a w między czasie sluchajcie SPUTNIK BOOSTER!!).
wydacie sputnik boostera? jak tak, to cieszę się bardzo :)
i w ogóle to kibicuję wszystkim próbom wypromowania u nas dobrych chiptunesów.
(tak przy okazji: przydałyby się jakiekolwiek próbki do odsłuchu na stronie netlabelu, żeby nie trzeba było od razu ściągać całego zipa w celu sprawdzenia co siedzi w środku)