Mr. Oizo – Lambs Anger

Lambs Anger to tytuł najnowszego albumu Quentin’a Dupieux’a – francuskiego producenta znanego lepiej pod pseudonimem Mr. Oizo. Przyznam, że postać Dupieux’a kojarzy mi się nierozłącznie z żółtą maskotką – bohaterem nieśmiertelnego Flat Beat, dzięki któremu pan O. stał się postacią co najmniej znaną. Okładka najnowszego albumu może jednak zasugerować, że autor stara się właśnie zmienić swój muzyczny wizerunek, poczynając od oskalpowania pluszowego przyjaciela.

Zaznaczę, iż styl prezentowany przez label Ed Rec. jest na tyle charakterystyczny, że spora część ich utworów ma w sobie to „coś”, co pozwala na wrzucenie do jednego worka. Tak samo jest w przypadku albumu pana Oizo. Podczas pierwszego kontaktu z Lambs Anger miałem wrażenie, iż gdzieś to już słyszałem… Co drugi utwór aż kipi od charakterystycznie zadziornych melodii oraz głębokiego, surowego bassu.

Spośród 17 utworów wchodzących w skład kompilacji najciekawszymi wydały mi się takie jak Hun, Steroids, Cut Dick – z przyjemnymi dźwiękami trąbki, czy też kosmiczny i na maxa wykręcony Positif. No właśnie, kosmiczny i przesadnie wykręcony – moim zdaniem to idealne określenie całego albumu. Przyznam, że podczas czasu spędzonego z mr. Oizo nie odczułem jakichś większych uniesień. I to w zasadzie by było na tyle z mojej strony.

Zaznaczę tylko, że nie chciałbym aby moje słowa w jakikolwiek sposób przyczyniły się negatywnego odbioru płyty. Wprost przeciwnie. Osobom, które śledzą twórczość spod bandery Ed Banger, polecam zapoznanie się z nowym Oizo… chociażby dla wykształcenia własnej opinii.

2008 // Ed Banger Records

Ocena: 6/10

01. Hun
02. Pourriture 2
03. Z
04. Cut Dick
05. Two Takes It
06. Rank
07. Bruce Willis Is Dead
08. Jo
09. Positif
10. Lambs Anger
11. Erreur Jean
12. Steroïds
13. Gay Dentists
14. Pourriture 7
15. W
16. Lars Von Sen
17. Blind Concerto

A jaka jest Twoja ocena płyty?

Related Posts with Thumbnails

3 Komentarze to “Mr. Oizo – Lambs Anger”

  1. ajć, przeglądałem sobie portal i trafiłem na tą archiwalną reckę :D dla mnie płyta ta zasługuje na co najmniej 9/10. Słucham jej od tych dwóch lat i wcale się nie zestarzała, mało tego, mimo iż znam ją na pamięć, za każdym przesłuchaniem odkrywam coś nowego. Śmiało stwierdzam, że pan oizo wyprzedza nieco swoje czasy.

  2. Szczerze mówiąc to też nie widzę nic specjalnego w tym albumie. Aż postanowiłem sobie puścić go znowu i nie prześwituje na nim ani trochę talentu muzycznego. Po prostu pełno pociętych syntezetorów albo sampli. Nawet Uffie tego nie ratuje.

  3. A ja z kolei bardzo na tak. Kurde, oceny-kanapki, rozumiem że po mnie przyjdzie ktoś, komu się LA w ogóle nie podoba.

Zostaw komentarz