Junior Boys – Begone Dull Care

Ledwo juniorzy wydali reedycję debiutanckiego krążka Last Exit, który zapisze się pewnie jako klasyka electropopu, a już na rynek trafił ich trzeci album Begone Dull Care, nad którym panowie pracowali od ponad 2 lat. Junior Boys znani z wysmakowanych electropopowych melodii, także na tej płycie nadal trzymają się swojego stylu. 8 kawałków, na które składa się album, to typowa dla nich mieszanka popu, elektroniki i electro.
Tytuł płyty panowie zaczerpnęli z eksperymentalnego filmu rysunkowego z końca lat 40tych. Jego reżyserem był Norman McLaren, który był dla juniorów inspiracją w tworzeniu albumu.
Tyle faktów. A jak się go słucha? Zdecydowanie najlepsze utwory to otwierający go Parallel Lines oraz wydany także na singlu Hazel. Tuż za nimi Work i Bits&Pieces, które zapewne dołączą do najlepszych kawałków grupy. Tak jak na poprzednich płytach pierwsze utwory mają trochę zimniejsze podkłady, później robi się bardziej miękko i elektronicznie. Trzeba przyznać, że album ma jednak cieplejszy klimat niż poprzednie, jak zwykle z dużą ilością sampli i i cichymi wokalami Jeremy’ego Greenspana. Pozostałe utwory, oprócz Dull To Pause nadają równy charakter albumowi. Jednak w całości jest on zbyt usypiający, po melodyjnym początku późniejsze dźwięki robią się za bardzo przesadzone delikatnym elektronicznym nastrojem.
Juniorom nie można na pewno zarzucić pomysłowości, bo jednak chwytliwych melodii na Begone Dull Care nie brakuje, ale mimo to ma się wrażenie, że brakuje jej utworów nieco ożywiających i zaskakujących jak w przypadku poprzednich płyt. Ogólnie album ani nie rozczarowuje, ani nie powala i jest jednak mniej błyskotliwy od poprzednich.
2009
// Domino
Ocena 5/10
Tracklista:
01. Parallel Lines
02. Work
03. Bits and Pieces
04. Dull to Pause
05. Hazel
06. Sneak a Picture
07. The Animator
08. What It’s For











płyta dobra do poduchy :)