Crookers – Tons Of Friends

No i stało się – po kilku latach współpracowania z kim tylko popadnie, włoski duet Crookers zdecydował się zebrać te produkcje w jeden wór i wydać na długograju. Znani już świetnie na międzynarodowej scenie jako autorzy remiksów dla m.in. The Whip, Dusty Kid, Fever Ray czy Bondo Do Role, panowie Bot i Phra postanowili nie przemęczać się zbytnio przy tworzeniu nowego wydawnictwa i po prostu potraktowali wszystkie dwadzieścia kawałków jako własny materiał, ale z gościnnymi występami tytułowej tony przyjaciół. Brzmi z lekka półśrednio? Dalej jest tylko gorzej.
Tak długa lista utworów wymaga od artysty przede wszystkim zróżnicowana – nikt przy zdrowych zmysłach nie przekopie się przez 20 kawałków, które brzmią tak samo. I już przy tym pierwszym płotku Crookers powłóczą nogami po żwirze – mimo zaproszonych do współpracy gości wywodzących się z różnych gatunków album jest po prostu przerażająco nudny. Niedopracowana i szablonowa struktura poszczególnych kawałków nie polepsza sprawy. Oparte głównie na dudniącym bębnie kawałki szybko zlewają się w pozbawioną melodii breję, na tle której przewijają się (również trudni do odróżnienia) raperzy i raperki. Wydaje się, że tak naprawdę przyłożyli się Włosi tylko do kilku kawałków, które niestety toną w miernym poziomie pozostałych kilkunastu. Co ciekawe, na płycie znalazły się dwa znakomite utwory, które Crookers wyprodukowali dla Róisín Murphy – niesamowite Royal T, które poderwie w klubie każdego oraz powolne, bujające Hold Up Your Hand, przypominające klimatem macierzystą formację Murphy – Moloko. Mimo w miarę monotonnej muzyki, perełki te są uratowane charyzmą i eksperymentami wokalnymi Irlandki i dzięki temu odstają od albumu jak uszy słonia Dumbo. Całkiem ciekawy jest też otwierający album We Love Animals, ale cóż innego można było spodziewać się po kawałku stworzonym we współpracy z legendarnymi Soulwax? Do zniesienia jest też wspomagany przez Kelis No Security, z refrenem opartym na typowym „wobblującym” basie i rytmicznych pokrzykiwaniach niczym rodem z Warp Bloody Beetrootsów oraz maszerujący Cooler Coleur z Francuzką Yelle na wokalu.
Niestety, w połączeniu z pozostałymi piętnastoma gniotami nawet te przebłyski jakiegokolwiek pomyślunku tworzą straszącą wtórnością i monotonią płytę. Możliwe, że w klubach niektóre z utworów obronią się lepiej, ale nie ma co liczyć na dobrą zabawę w rytmach electro – większość z nich to tylko przeciętny, lekko podbity elektroniką hip-hop, albo pseudo-intelektualna zbieranina bezsensownych hałasów. Album cierpi na ostry niedobór dobrych melodii i przemyślanych kompozycji, a w dodatku klęska urodzaju w postaci nawet trzech gości na kawałek pogrąża go jeszcze głębiej. Gwoździem do trumny jest kuriozalna wersja a capella największego (i najbardziej kiczowatego) hitu Crookers – remiksu Day N Nite, który sprokurowali dla Kid Cudi. Wydaje się, że Włosi zasmakowali w dużych stawkach znanych artystów i postanowili ograniczyć się do bezmózgiej papki produkowanej dla gwiazd pokroju Will I Am z Black Eyed Peas czy właśnie Kid Cudi. Stąd też niska ocena, która byłaby jeszcze niższa, gdyby nie kilka dobrych utworów.
2010 // Southern Fried
Ocena: 3/10
01. We Love Animals (feat. Soulwax & Mixhell)
02. No Security (feat. Kelis)
03. Natural Born Hustler (feat. Pitbull)
04. Let’s Get Beezy (feat. Will I Am)
05. Park The Truck (feat. Spank Rock)
06. Hold Up Your Hands (feat. Róisín Murphy)
07. Hip Hop Changed (feat. Rye Rye)
08. Cooler Coleur (feat. Yelle)
09. Birthday Bash (feat. The Very Best, Marina & Dargen)
10. Put Your Hands On Me (feat. Kardinal Ofiishall & Carla-Marie)
11. Royal T (feat. Róisín Murphy)
12. Remedy (feat. Miike Snow)
13. Arena (feat. Poirier & Face-T)
14. Tee-Pee Theme (feat. Drop The Lime)
15. Transilvania (feat. Steed Lord)
16. Have Mercy (feat. Carie)
17. Jump Up (feat. Major Lazer, Leftside & Supahype)
18. Lone White Wolf (feat. Tim Burgess)
19. Day N Nite (A Capella Version)
20. Embrace The Martian (feat. Kid Cudi)











niestety muszę się zgodzić… uwielbiam crookersów, ale tym albumem nie pokazali swojego talentu do tworzenia „alternetywy” codziennej i na jedno kopyto muzyki klubowej. jednak 10go shackowali im strone :) nie wiem może konkurencja moze ze nienawisci, ale mimo wszystko byl dlugo oczekiwany jednak nic ciekawego nie wnieśli…
jak dla mnie album jest naprawdę ciekawy. pomimo iż ich kawałki zmieniły trochę klimat pozostały w nich elementy działające na umysł tak jak ich starsze masakratory. niestety teraz są trendy na spopowane kawałki i nie spodziewałem się ze crookersi pójdą za trendami bo uważalem ich zawsze za niezależnych. jednak te spopowane kawałki wyszły im WYJEBANIE!