Just 5 – Elektrische.TV (odsłona #1)

Następny odcinek Just 5. Tym razem o swoich kolorowych snach opowiada nasz pan kałamarnica vel nieślubny syn Krzysztofa Krawczyka czyli Prezes z Elektrische.TV / Yummy Cake.
Przypominamy – Just 5 to seria opowieści naszych pinktejpowych dejotów na temat ich ostatnich muzycznych wykopalisk.

Zanim jeszcze oddam głos Prezesowi – nie zapomnijcie później sięgnąć po jego secidło!

1. Clark – Violenl
U znajomego niedawno znalazłem dwie rzeczy, których jeszcze nie słyszałem.
Wśród nich Turning Dragon – album Clarka, który do tej pory przeoczyłem, choć ten muzyk to dla mnie nr 1.
Utwór „Violenl” – tłusty, agresywny, wgniatający w ziemię, nie tylko energią i brzmieniem ale i butem po prostu. To ryzykowny wybór na parkiet, ale gdy już dwie setki ludzi tam są rozbujane, to grzech nie robić eksperymentów i trochę głowy pootwierać.
Twardy, prosty i genialny riff, postępuje i ewoluuje w czasie, ciągle na lepiej, mocniej, cudowniej.
I znów, Violenl znajduje się na albumie, z którego nie będziemy wybierali ulubienca, jak robimy np. w przypadku Boys Noize lub tak jak to robię z muzyką Dangera.
To kompletna historia, której słucha się z fascynacją od A do Z.

2. Danger – 19h11
Danger to nie jest przegrana postać – mam do niego stosunek ambiwalentny. Właściwie to dwa rożne usposobienia.
Na albumie 9 14 2007 zamieścił trochę szajsu, ale jest tam takie jedno cudo, które w tej chwili jest perłą w moich djsetach: 19h11!
Żabojadem jedzie na kilometr; każda ścieżka sidechainowana inną, wszystko jakby na raz, a jednak cudnie na swoim miejscu. Rasowy breakbit na dzień dobry, potem już 4 w podłogę, ale ze smakiem. Francuskim. Czyli żaby!

3. Boris Brejcha – Fuck Off
Kolejny, z tych producentów, co tylko „conieco” zrobił nieźle, a resztę „tak sobie”, to Boris Brejcha.
Jego kawałek „Fuck Off” to obecnie jedna z grubszych świń w moim secie.
Niezawodny z początku, gdy uderza tłustym glisującym basem, następnie świetnie postępuje (pauza, jak w typowej parkietowej produkcji), ma bystre melodie i dobór brzmienia mnie tez bardzo urządza.
Ale wyjaśnijcie mi – jaka jest pointa teledysku do utworu?

4. ZZT – Lower State of Consciousness
Jeśli pamiętacie Zombie Nation, a następnie wiecie kim jest Tiga, to wlasnie poznaliście ZZT. Hitem ich współpracy jest „Worm”. Z tego samego albumu pochodzi tez „Lower State of Consciousness” (chodzi o Original Munich Mix, bo nawet Justice remiksowali). Tytułem nawiązuje do legendarnego kawałka Josha Winka, ale jest zgoła inny.
Przede wszystkim nie transuje. Wręcz przeciwnie: non-stop się zmienia. Nie wiem czy na lepsze czy gorsze, ale jest w czasie swojego trwania coraz to inny i nieustannie interesujący. Kwaśny, z początku basujący (co bardzo mi się podoba, jako kontrapunkt dla trzeszcząco-piszczących, nie dopuszczających dolnych rejestrów, modnych obecnie produkcji z Aokim na wokalu), pauza nietypowa; spowalniające arpeggia, wytrącające parkiet z rytmu, potem jednak zaczyna piszczeć, gdy chłopaki ZZT wycisnęli z niego ducha ku końcowi. Żadnych harmonii! Cudo!

5. Modeselektor – Sucker Pin
Niedawno przyszło mi grać po Junkie Punks. Każdy wie, ze chłopaki grają tak bezlitosny rave, że zadanie było takie, jakby Cobain miał zagrać po Deicide. Obroniłem się szczęśliwie Modeslektorem. „Sucker Pin” to oryginalnie wolny utwór, ale gdy przyspieszony do +/- 128, spowoduje spustoszenie. Rasowe, mocne, energetyczne elektro. W dodatku z domieszka polskiej krwi! Kilka mocnych pauz prowadzi do niemal do agresji.

Related Posts with Thumbnails

Zostaw komentarz